Rozmiar: 89106 bajtów

Rozmiar: 1981 bajtów
Rozmiar: 936 bajtów << Wróc do Maszynowni

Rozmiar: 936 bajtów Wszechstronny test
aparatu Canomatic


Rozmiar: 936 bajtów Odnośniki gdzie indziej

Rozmiar: 936 bajtów Punktowy pomiar światła
dla opornych


Rozmiar: 936 bajtów Profile ICC - poradnik dla humanistów, poetów
      i duszpasterzy


Rozmiar: 936 bajtów "Wykłady gościnne" Marka Lewandowskiego

Rozmiar: 936 bajtów Zniekształcenia perspektywiczne -
      - czyli kwestia szkiełka



Rozmiar: 19358 bajtów

Dawno, dawno temu, strasznie daleko stąd, grupa nacechowanych fanatyzmem osób na podstawie analizy przeolbrzymiej ilości zdjęć różnych ustaliła, iż fotografie popełniane przez ludzkość, a w zasadzie fotografowane przez ludzkość sceny, odbijają przeciętnie 18% światła. No i się zaczęło...

..zaczęło się do tego stopnia, iż nie tak dawno temu na allegro zauważyłem początkującego nadgorliwca, który za jeden arkusz A4 oryginalnej szarej karty Kodaka zapłacił niebywałe 112zł, co jest kosmicznym absurdem gdy wiemy, że cały komplet zawierajacy dwa duże (A4) i jeden mały, kieszonkowy arkusik, kosztuje niespełna 80zł :)
No, ale nie o kretynach miała być mowa...

Zatem wiemy już co nacechowani fanatyzmem ustalili i byłaby to wiedza zupełnie zbędna, gdyby nie pewien istotny wielce szkopuł. Mianowicie wyniki tych statystycznych badań zostały przez fotografujacy świat potraktowane na tyle serio, że praktycznie każdy światłomierz, niezależnie od tego czy mowa o urządzeniu zewnętrznym, czy też wbudowanym w aparat, traktuje owe 18% jako punkt wyjścia, wzorzec poprawności niejako, fotograficzne Sèvres jednej arcyważnej wartości.

Jeśli popełniacie swoje doskonałe technicznie i nieskazitelne kompozycyjnie fotografie używając do wyznaczenia poprawnej ekspozycji wbudowanego w aparat światłomierza pracującego w trybie matrycowym i co wiecej, jesteście z efektów tego pomiaru w stu procentach zadowoleni, nie zawracajcie sobie głowy osiemnastoprocentową szarością. Caly pułk inżynierów w firmie, która wydaliła Wasz aparat, pracował nad algorytmem dającym radośc błogiej nieświadomości, a procesor w trzewiach światłomierza, którego moc obliczeniowa najprawdopodobniej znacznie przerasta możliwości komputera pokładowego Apollo 13, dba o poprawną analize rozkładu świateł i określa prawidłową ekspozycję. O resztę zadbał dział marketingu, tak formułując broszury reklamowe, że nic tylko przykładac aparat do oka i myślec wyłącznie o World Press Photo.

Sprawa komplikuje się nieco, gdy z takiego czy innego powodu, tracimy bezpowrotnie wiare w ekspozycyjną nieomylnośc matrycowego pomiaru światła i zaczynamy z pewną nieśmiałością przyglądac się mniej wyrafinowanym metodom określania poprawnej ekspozycji, ponieważ zarówno pomiar punktowy, jak i centralnie ważony, wymagają od nas szczypty niezbędnej wiedzy i odrobiny doświadczenia.


Rozmiar: 1989 bajtów
Szczypta niezbędnej wiedzy...

Pomiar punktowy w swej prostocie i daleko idącej przewidywalności daje najdokładniejsze efekty, choc świadome posługiwanie się tą formą mierzenia światła wymaga od osobnika fotografującego czegoś więcej niż tylko szczerych chęci.
Nie daje tu lakonicznych tłumaczeń zasady działania pomiaru punktowego, bo w swej naiwności zakładam odważnie, iż zasada ta jest powszechnie znana, a jedynie lenistwo i ślepa wiara w nieomylność wielosegmentowych układów mierzenia światła, zepchnęła pomiar punktowy w nisze zamieszkałą przez ociężałych teoretyków-hobbystów i błyskotliwych profi-onanistów.
Dość powiedzieć, że jest to forma pomiaru zupełnie wyzuta z jakiejkolwiek "pseudointeligentnej" analizy otrzymanego wyniku, więc cała praca analityczna, cały trud karkołomnych wyborów, cała ta nadludzka karuzela decyzyjna musi być wykonana miedzy uszami onieśmielonego powagą sytuacji i spiętego do granic, debiutujacego teoretyka-hobbysty.
A teraz otwieramy zeszyty i piszemy...

Nieskorygowany wynik pomiaru punktowego z powierzchni o dowolnej jasności (od bieli do czerni) da nam w efekcie obraz nacechowany osiemnastoprocentową szarościa (lub jej odpowiednikiem w dowolnym kolorze).

Co to oznacza w praktyce? W praktyce oznacza to potrzebe myślenia i świadome wybieranie punktów pomiarowych i/lub ich umiejętną korekte.

Żeby zobrazowac powyższe twierdzenie zróbmy prosty test.
Połóżcie na jednolicie oświetlonym stole dwie kartki, jedną białą, a drugą czarną. Dokonajcie pomiaru punktowego z kartki białej i zrobcie jej zdjęcie bez żadnej korekcji. To samo zróbcie z kartką czarna - pomiar punktowy bez korekcji i zdjęcie. Jeśli zrobicie niekorygowane odbitki obu ujęć i położycie je obok siebie.... będziecie mieli kłopot z określeniem, na którym zdjęciu jest kartka białą, a na którym czarna.
Bo obie będą jednakowo szare!

Zrobiłem oba zdjęcia za Was, cholerne lenie i musicie mi wierzyć na słowo, że są to surowe, pomniejszone dla potrzeb prezentacji pliki z Piotrowego D70

Rozmiar: 29256 bajtów Rozmiar: 36502 bajtów
Kartka biała Kartka czarna
Rozmiar: 29256 bajtów Rozmiar: 36502 bajtów
Kartka biała Kartka czarna

A wszystko to wynik kalibracji światłomierzy wg osiemnastoprocentowej szarości (sic!).



W takim razie - zapyta brawurowo teoretyk-hobbysta - jak używać pomiaru punktowego, skoro wynik tego pomiaru robi nas permanentnie na szaro?

Są trzy drogi:

1) Szukanie w fotografowanej scenie obiektów, które odbijają tyle światła, na ile został wyskalowany światłomierz, czyli osiemnastoprocentowej szarości (lub jej odpowiednika w innym kolorze)

Ale znajdowanie w fotografowanej scenie walorów średnich, dających w wyniku pomiaru punktowego wartości odpowiadające osiemnastoprocentowej szarości (bez potrzeby korekcji), wymaga sporego doświadczenia. I nie mówie tu o trudnej sztuce czarno-bialego widzenia, która pozwala na błyskawiczną zamiane każdego koloru na odcień szarości, ale o ocenie szarości rzeczywistej, faktycznie w kadrze widocznej. Na obrazku poniżej doskonale widac rafy czyhające na amatora pecyzyjnych pomiarów.

Rozmiar: 49944 bajtów


Kwadraty A i B maja dokładnie taki sam stopień szarości - inaczej mówiąc, odbijają dokładnie taką samą ilość swiatła. Niedowiarki mogą skopiowac obrazek do dowolnego programu graficznego z możliwością próbkowania kolorów i wsadzic swe niewierne paluchy w otwartą ranę

Rozmiar: 1696 bajtów


2) Drugi sposób, stosunkowo łatwiejszy, polega na zaopatrzeniu się w oryginalna szarą karte Kodaka (lub innej firmy) i robieniu zdjęć na podstawie pomiarów dokonanych z tej karty właśnie. Sposób precyzyjny bardzo, ale w warunkach plenerowych poręczny raczej średnio. Poza tym, oficjalna instrukcja użycia szarej karty Kodaka zajmuje bite trzy strony maszynopisu zawierające poglądowe rysunki i wykresy, więc nie w kij pierdział, a jeśli ktoś chce traktować ją serio, musi kupić sobie dokładny kątomierz ;)

Rozmiar: 40328 bajtów          Rozmiar: 45860 bajtów



Rozmiar: 1696 bajtów


3) Sposób trzeci polega na przykładnej wierze w zdefiniowany wcześniej fakt (Nieskorygowany wynik pomiaru punktowego z powierzchni o dowolnej jasności (od bieli do czerni) da nam w efekcie obraz nacechowany osiemnastoprocentową szarościa (lub jej odpowiednikiem w dowolnym kolorze).) i brawurowej szermierce wiedza pozwalającą na świadomą nim - zdefiniowanym wcześniej faktem - manipulację.

Co począć, żeby wściekle biała kartka precyzyjnie spotem obmierzona nie jawiła się na odbitce jako szarość uliczna i wypłowiała?
Otóż trzeba, bracia i siostry, trzeba koniecznie pomierzoną spotem wściekle białą kartke naświetlić o wiele obficiej. Definicja enigmatycznego określenia "o wiele" nie nastręcza w tym wypadku najmniejszych nawet kłopotów. W tym konkretnym wypadku enigmatyczne "o wiele" to przedział zawierający wielce precyzyjne "mniej więcej", a przecież każda pięcioletnia dziewczynka doskonale wie, że "mniej wiecej" to około +2,5EV (exposure value).
Profi-onaniści, słysząc mój niechlujny bełkot toczą bez wątpienia hektolitry zajadle precyzyjnej piany i unosząc się ociekającym świętością oburzeniem wpisują mnie na indeks heretyków, bo przecież z prastarych wzorów niezbicie wynika, że żadne tam +2,5EV, a jedynie +2,3EV da nam biel niepokalaną!
Poniekąd rację maja uczeni w piśmie i bojów retorycznych toczyć z nimi nie sposób, ale my - ludzie prości, ceniący symetrię (o której później) i nieskomplikowane gry zręcznościowe (o których wcale) - zatem my, dla świętego spokoju, mając podejrzenie graniczące z pewnością, że bardzo niewielu klasyków profi-onanizmu zauważy nieszczęsne prześwietlenie o 0,2EV, z zupełnie czystym sumieniem głosimy tezę mówiącą, iż

punktowy pomiar światła z wściekle białej kartki skorygowany o +2,5EV da nam w efekcie obraz nacechowany wściekłą bielą ocierającą się o prześwietlenie, ale prześwietleniem nie będącą.

No i o to nam właściwie chodzi.

Żeby nie przedłużać zbytnio - w przypadku upragnionej czerni przed wartością 2,5EV zamieniamy znak z "+" na "-", a wiec wynik punktowego pomiaru z mrocznie czarnej kartki korygujemy o -2,5EV, innymi słowy - niedoświetlamy "o wiele".
Wstawimy tu jeszcze stabilizujące oburzenie klasyków profi-onanizmu i za ich podpowiedzią matematycznie uściślimy, iż w rzeczywistości arcydokładnej, aby uzyskać czerń smoliście piekielną, ale zawierającą jeszcze dające się odróżnić szczegóły, korekcja powinna wynieść nie mniej i nie wiecej jak -2,7EV.
Jednak jakkolwiek będą się trudzić profi-onaniści, jakkolwiek prawd swoich - skąd inąd właściwych - będą zaciekle bronić, ludzie prości, ceniący symetrię i umiarkowaną dokładność i tak zapamiętają:
białe: +2,5EV;
czarne: -2,5EV
... i szlus!

A teraz przejdźmy od słów do czynów, do namacalnych przykładów przejdźmy, bo świadomość własnego narracyjnego nieładu każe mi domniemywać, że zrozumienie tego co napisałem może przychodzić z trudem.


Rozmiar: 37860 bajtów Rozmiar: 44648 bajtów
Kartka biała (spot bez korekcji) Kartka biała (spot +2,5EV)
Rozmiar: 37860 bajtów Rozmiar: 44648 bajtów



Rozmiar: 37860 bajtów Rozmiar: 44648 bajtów
Kartka czarna (spot bez korekcji) Kartka czarna (spot -2,5EV)
Rozmiar: 37860 bajtów Rozmiar: 44648 bajtów



A poniżej trzy poprawnie (jak sądze) naświetlone ujęcia (pomiar punktowy i korekcja) przedstawiające kolejno kartke szarą (18%, a więc bez korekcji), białą (+2,5EV) i czarną (-2,5EV)

Rozmiar: 45515 bajtów Rozmiar: 44648 bajtów Rozmiar: 42632 bajtów

W praktyce oznacza to szukanie w kadrowanej scenie elementów białych bądź czarnych, dających się dokładnie spotem obmierzyć i korygowanie otrzymanego wyniku wedle "kartkowych" reguł.
Zadanie proste i łagodne, a więc do dzieła!


Rozmiar: 1696 bajtów



Mam pewne kłopoty z podtrzymaniem narracyjnej płynności, a mając świadomość, iż nieco pochopnie zapuściłem się w ryzykowne dygresje, i że zakończenie tego pseudowartościowego, niepotrzebnego nikomu nibyporadnika wymknęło mi się odrobine z założonej na początku sytuacji fabularnej, pozwole sobie, właśnie teraz, definitywnie narrację zakończyć.

Z wyrazami szacunku itd., itp...
Jacek K.

P.S.
Jeśli w którymś momencie moich wynurzeń zauważyłeś doświadczony Czytelniku jakiś karygodny błąd merytoryczny, a dobroć Twoja i chęć pomocy bliźniemu nie są wartościami przez Ciebie zagubionymi, machnij krótką notkę protestacyjna na kontakt@phototrip.pl, a zapewniam, ze bez odpowiedzi nie pozostanie.



Rozmiar: 1981 bajtów

© Copyright 2005 PHOTOTRIP
Uderzające podobieństwo loga PHOTOTRIP.PL do znaku graficznego National Geographic jest celowe i z premedytacją zamierzone

Rozmiar: 1696 bajtów

Kopiowanie, użycie i rozpowszechnianie fotografii znajdujących się na phototrip.pl bez wiedzy autora - DOZWOLONE

Rozmiar: 1981 bajtów

statystyka